Współpraca MŚP i korporacji

Przeskaluj się

Taka współpraca opłaca się obu stronom. Mali otrzymują wsparcie merytoryczne, organizacyjne doświadczonej firmy, zyskują dostęp do zaplecza B+R i szansę na szybki rozwój. Duzi gracze dzięki start-upom nabierają świeżości i mogą zainwestować w przyszłościowe technologie, które zapewnią w przyszłości zysk.

W listopadzie 2016 r. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) rozstrzygnęła pilotażowy konkurs Scale UP, którego zadaniem jest wspieranie nowatorskich projektów małego biznesu. W pilotażowym programie akceleracyjnym chodzi o lepszą współpracę między start-upami a największymi przedsiębiorstwami, w tym również państwowymi gigantami. Akceleratory działają na styku tych dwóch rodzajów firm. Na rozwój start-upów poprzez współpracę z korporacjami przeznaczono prawie 60 mln zł. Jej efektem ma być komercjalizacja wysoko zaawansowanych technologii. Scale UP został uruchomiony w ramach Programu Inteligentny Rozwój (POIR). Pilotaż jest elementem rządowego programu Start In Poland.

10 akceleratorów

Dzisiaj funkcjonuje 10 akceleratorów, które łączą potrzeby dużych przedsiębiorców ze start-upami. Małe przedsiębiorstwa działają dynamicznie i rozwiązywaniem problemów mogą się zająć z biegu. – Mamy już 160 dokonanych lub planowanych wdrożeń rozwiązań start-upowych w dużych przedsiębiorstwach. To znacznie więcej, niż się spodziewaliśmy. Wspólnie pracujemy nad tym, by to działało. Wyzwaniem jest komunikacja w obie strony – mówi Hubert Lewiński, kierownik Departamentu Rozwoju Start-upów w PARP. Akcelerator musi nie tylko przyspieszać rozwój start-upów, ale także stymulować korporacje do tego, by obie strony potrafiły ze sobą rozmawiać.

Szefowie korporacji musieli wyznaczyć swoich dyrektorów lub przedstawicieli zarządów do opiekowania się konkretnymi projektami. W toku rozwoju start-upu duże spółki mogą kupić proponowaną technologię lub po prostu w nią zainwestować. Jeśli korzyści będą odczuwalne, w przyszłości korporacje same zaczną zakładać podobne akceleratory, tak jak to się dzieje dziś w Dolinie Krzemowej.

Akceleratory wraz z dużymi przedsiębiorstwami pomagają pomysłodawcom wypracować nietuzinkowe rozwiązania w takich sektorach, jak transport intermodalny, energetyka, zdrowie, smart city czy internet rzeczy. Nowe produkty i usługi następnie zostaną skomercjalizowane, czyli trafią na rynek i zaczną zarabiać.

Jeden z takich projektów realizuje techBrainers (dofinansowanie ok. 6 mln zł). Jego program akceleracyjny „Pilot Maker” został opracowany w partnerstwie ze spółkami Tauron Polska Energia (partner główny), Kross i Amplus Sp. z o.o. Na „Pilot Maker” składają się cztery fazy projektowe. Ma go ukończyć 25 start-upów, które uruchomią pilotażowe wdrożenia swoich rozwiązań.

Zysk dla małego

Czego start-up szuka w korporacji? – Nie mamy jeszcze struktury organizacyjnej ani wypracowanego modelu organizacyjnego. Kiedy przystępowaliśmy kilka miesięcy temu do programu „Pilot Maker”, mieliśmy pomysł, rozwiązanie, byliśmy w trakcie tworzenia produktu. Potrzebowaliśmy przede wszystkim pieniędzy i odbiorców. Wchodząc do projektu, zyskaliśmy dostęp do pieniędzy, a także do dużej grupy klientów, którzy są odbiorcami usług korporacji – mówi Michał Mulak, członek zarządu BM3 startup.

Od powstania produktu do wprowadzenia go na rynek trzeba przejść wiele etapów. Tego zwykle start-upy dowiadują się podczas projektu. – Przed programem akceleracji przeszliśmy cykl szkoleń, wykładów z różnych dziedzin – od zagadnień czysto biznesowych, przez wystąpienia publiczne, po narzędziownie. Nauczyliśmy się, jak rozmawiać z korporacjami, gdzie szukać u nich osób decyzyjnych i w jaki sposób zdobyć ich uwagę. Porównałbym proces warsztatów do takiej wędki, a dostęp do samych korporacji porównałbym do stawu z rybami, w którym możemy łowić – uzupełnia Michał Mulak.

Co zyskują duzi

„Przy pomocy młodych spółek technologicznych chcemy zmieniać oblicze tradycyjnego, dużego, często monokulturowego biznesu zajmującego się jednym produktem lub usługą. Zamierzamy zbliżyć duże podmioty do małych” – mówiła dla „Pulsu Biznesu” Jadwiga Emilewicz, wiceminister rozwoju (PB, 21.11.2016). Ta wypowiedź trafnie charakteryzuje jeden z planowanych efektów programu pilotażowego. Jak z perspektywy spółki skarbu państwa wygląda doświadczenie we współpracy? – Program Scale UP był dla nas takim poligonem i katalizatorem zmian w spółce. To była „mała rewolucja”, która spowodowała, że trzeba było przestawić myślenie, otworzyć się na coś nowego – mówi Maciej Szota, p.o. dyrektor Departamentu Innowacji i Rozwoju Biznesu w PGNiG SA. – Tworzymy wspólny ekosystem. Musimy się wzajemnie wspierać. Często duża korporacja opiera się na rozwiązaniach, które są wypracowane przez małe podmioty gospodarcze i dzięki temu możemy iść do przodu.

Zanim taki „słoń” jak PGNiG wykona jeden krok, start-up wykona ich dwadzieścia. Teraz poszczególne działy w korporacji lepiej rozumieją młode firmy. – Pewne departamenty zajmujące się rachunkowością, zakupami czy dział prawny musiały zrozumieć, że coś wymaga zmiany. Trzeba było zmusić się do szukania nowych rozwiązań, a nie mówić, że się nie da. Potrzebna była zmiana mentalności, bo na początku niektóre osoby odbijały problem, zamiast dać odpowiedź.

Laboratorium doświadczeń

Ten program pilotażowy to prawdziwe laboratorium dla całego ekosystemu. – Pojawiają się teraz techniczne problemy, które wymagają znalezienia rozwiązań, czasem prawnych. Na przykład nie zawsze jest jasne, jak powinna wyglądać współpraca korporacji ze start-upem już po zakończeniu akceleracji. Wyzwaniem jest też komercyjna współpraca, co w przypadku spółek skarbu państwa jest problematyczne ze względu na prawo zamówień publicznych – mówi Hubert Lewiński.

Jak ułożyć współpracę między start-upami i dużymi firmami, żeby uzyskać relację win-win? – na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty „Współpraca mikro, małych i średnich firm z korporacjami”. Fot. MJWPU
Jak ułożyć współpracę między start-upami i dużymi firmami, żeby uzyskać relację win-win? – na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty „Współpraca mikro, małych i średnich firm z korporacjami”. Fot. MJWPU

 

Pada często zarzut pod adresem start-upów, że są nieelastyczne. – Potwierdzam to. Jasno wytyczona droga nie pozwala zauważyć czasami możliwości, które tracą. Korporacje z kolei często nie potrafią ocenić start-upu, że sami nie mają pomysłu na swoje działanie innowacyjne. Robią innowacje, programy, konkursy, tylko że strategia innowacji nie jest odpowiednio wpisana i spriorytetyzowana w taki sposób, żeby aktywnie szukać tych start-upów i umieć ocenić coś, co do nas przychodzi, i wykorzystać to w biznesie – zauważa Magdalena Jackowska-Rejman, partner zarządzający techBrainers.

– Te organizmy są niekompatybilne: start-up jest zazwyczaj szybszy, nie widzi ograniczeń i ma bardzo dużo energii, a korporacja ma procedury, systemy, szczeble zatwierdzenia itd. To, co myśmy wypracowali, ja nazywam takim tłumaczem: język i potrzeby korporacji są tłumaczone na język start-upu i na odwrót – dodaje Maciej Traczyk, dyrektor ds. strategii i innowacji na region Europa LSC Communications.

– Udowadniamy, że ta współpraca jest konieczna – podsumowuje Magdalena Jackowska-Rejman. – I pierwsze pilotażowe wdrożenia, takie jak Scale UP, pokazały, że można uzyskać fantastyczne efekty z korzyścią dla obu stron.

Jerzy Gontarz